eAgro.pl

Ogólnopolski serwis branży rolnej

PrzejdŸ do archiwum wiadomoœci archiwum wiadomości Przejdź do działu kup i sprzedaj kup i sprzedaj

• Skutki popowodziowe na rynku i polach uprawnych !!!

2010-06-10    

Część pól nadal znajduje się pod wodą, z części woda już spływa, lecz dla rolników problem dopiero się zaczyna – będą zmuszeni podjąć decyzję dotyczącą ratowania bądź likwidacji uprawy, w którą zainwestowali duże nakłady – pole zostało przygotowane, rośliny zostały posiane, zastosowane zostały nawozy i pestycydy. Poniesione przez producentów koszty powinny się co najmniej zwrócić. Czy będzie to możliwe?



Większość roślin na podtopionych polach zżółkła – w zalanej wodą glebie występuje bardzo drastyczny niedobór tlenu, który jest niezbędny nie tylko roślinom, ale także i mikroorganizmom glebowym, które biorą aktywny udział w udostępnianiu i pobieraniu składników pokarmowych. Bez ich pomocy, roślina nie jest w stanie sama się wyżywić. Przy długim utrzymywaniu się wody na powierzchni pola (powyżej 48 godzin) gleba „umiera”. Zaczynają w niej zachodzić procesy beztlenowe, procesy glejowacenia. Wydzielany jest siarkowodór, metan i dwutlenek węgla.

Potrzeba sporo czasu, żeby odzyskała swoją aktywność i wróciła do pierwotnego stanu. W przypadku pól uprawnych, które były zalane całkowicie i poziom wody utrzymywał się dłużej niż dwie doby, decyzja jest prosta – należy zlikwidować plantację, bo uzyskanie satysfakcjonujących plonów nie będzie możliwe.

 
Natomiast na polach, gdzie woda utrzymywała się przez krótszy okres, jest duża szansa na uratowanie zasiewów.
Woda, oprócz tego, że ogranicza zawartość tlenu w przestworach między agregatowych w glebie powoduje również znaczny spadek pH, wzrost zakwaszenia gleby.

Powodem tego są dwa procesy :
1.    wypłukanie przez wodę jonów wapnia i magnezu, które kształtują odczyn zasadowy gleby.
2.    zjawisko fermentacji beztlenowej podczas której dochodzi do procesów rozkładu substancji organicznej przez mikroorganizmy, które korzystają z tlenu zawartego w związkach organicznych. Przy okazji powstają duże ilości jonów wodoru, który powoduje okresowe, silne zakwaszenie gleby.


Rośliny żółkną, co oznacza niedobór składników pokarmowych. Korzenie roślin zalanych wodą nie są w stanie pobrać tych składników z gleby, więc jedyny sposób na dostarczenie roślinom pożywienia – azotu, magnezu i mikroelementów, które biorą udział w procesach fotosyntezy, to dostarczenie ich przez liście.  

 Standardowym zabiegiem, który rolnicy wykonują w takich warunkach, jest nawożenie dolistne azotem, które pomaga roślinom przejść przez tzw. okresy krytyczne w rozwoju czyli krzewienie, strzelanie w źdźbło, kwitnienie, zawiązywanie bulw itp. Azot służy zarówno jako składnik pokarmowy dla roślin, bowiem wykorzystywany jest w syntezie białek, a także jako pierwiastek, który „otwiera” drogę (przez skórkę) dla związków zawartych w fizjostymulantach. Fizjostymulant wykazuje silne właściwości przyspieszające  przebieg i intensywność procesu fotosyntezy.

Podtopienie to bardzo poważny stres dla rośliny, podczas którego zostaje zahamowana fotosynteza na skutek braku podstawowych składników pokarmowych, normalnie  pobieranych z gleby. Nie mogąc ich pobrać, roślina redukuje produkcję chlorofilu i ogranicza jego aktywność. Dlatego należy bezzwłocznie podać roślinie niezbędne jej mineralne składniki pokarmowe np. w postaci preparatu z grupy fizjostymulantów.

Problemem będą także choroby grzybowe, atakujące ze zdwojoną siłą (wskutek dużej wilgotności i wysokiej temperatury powietrza) zabiedzone rośliny uprawne. Należy bardziej uważnie monitorować stan zdrowotny roślin i odpowiednio wcześnie interweniować.


A co na rynku zbóż i rzepaku ?


Rynkiem rzepaku i zbóż rządzi fala powodziowa. I to prawie dosłownie. Jeśli ktoś decyduje się teraz na sprzedaż rzepaku z ubiegłorocznych zbiorów nie musi martwić się o kupujących. Firmy nim handlujące i przetwórcy boją się, że powódź mogła wyrządzić tak duże straty, że tegorocznych nasion będzie sporo mniej i będą droższe. Już teraz część z nich zdecydowała się płacić więcej, by mieć zapewnione dostawy. Za tonę ubiegłorocznego rzepaku kupujący proponują nawet do 1300 złotych netto. Stawki w kontraktach terminowych na sierpień wzrosły do 1160 -1200 złotych netto w magazynie producenta.

Ale jest też druga strona medalu. Firmy owszem chętnie kupują nasiona, ale już mniej chętnie odbierają surowiec. Odwlekają termin odbioru tak długo, jak tylko się da, a jak mówią, przynajmniej do czasu, gdy przez Polskę nie przetoczy się cała fala powodziowa. Nie odbierają towaru teraz, bo nie mają pewności, że powódź nie dosięgnie ich magazynów, a wtedy na transakcji tylko by stracili. Wolą więc poczekać...


Tak samo jak na rzepaku, intensywne opady i powodzie odczuwalnie odcisnęły swoje piętno na rynku zbóż. Cena rosną z dnia na dzień, a różnica z ubiegłego poniedziałku do obecnych stawek wynosi nawet 50 złotych za tonę. Według maklerów w najbliższym czasie będzie tylko drożej, bo ziarna na rynku jest coraz mniej, a kolejne fale powodziowe nie odpuszczają uprawom. Na rynku zbóż oprócz wysokich stawek, zmiana tendencji. Dotychczas wysokie ceny ciągle królowały na północy kraju, aktualnie dyktuję południe. Niektórzy przetwórcy postanowili ostrożnie poczekać do przednówka, gdyż liczą na tańsze zakupy.

 Ale mimo to spora część młynów i firm handlowych boi się, że powódź wyrządziła tak duże straty w uprawach, że może im zabraknąć zboża do produkcji, albo będzie dla nich po prostu za drogo. W związku z tym, aktualnie w pośpiechu, nie bacząc na koszty oraz trudności z zakupem zapełniają magazyny ubiegłorocznym ziarnem. A właściwie starają się zapełniać, albowiem wielu rolników, którzy mają wciąż zapasy, nie kwapi się do sprzedaży zboża.

Dzisiaj za tonę pszenicy konsumpcyjnej na południu kraju trzeba zapłacić 550 złotych za tonę, na północy 520. Poszukiwany jest jęczmień paszowy – ceny transakcyjne dochodzą do 460 złotych za tonę.

Powrót do strony z aktualnoœciami wstecz

© eagro.pl 2007